Recenzje, recenzje.

Dziś trudno powiedzieć, czy to Maciej Zembaty w trójkowej audycji „Zgryz” jako pierwszy puścił reggae w państwowym radiu. Na pewno jednym z pierwszych, który przywiózł tę muzykę do Polski, był Sławomir Gołaszewski. Mistyk, filozof, muzyk, performer. Człowiek legenda. Apostoł reggae – jak mówią o nim znajomi. Przeżył śmierć kliniczną, zawał oraz raka mózgu. Teraz mówi o sobie: „refugee, wykluczony”. – Musiałem obiecać menedżerowi, że nie umrę – przyznaje.

    Polskie reggae: Nawiedzeni
    Dawid Karpiuk

………………..

Po przejściach, ale w końcu dotarła. Struna światła.

    „(…) Walka to droga życia, którą idziesz codziennie i musisz pokonać własne słabości, musisz przekonywać sam siebie, by nie zjadła cię agresja i nienawiść.”

a słowo najpierw było dźwiękiem.

………………..

To nie tylko reedycja wydanej ponad 20 lat temu książki Gołaszewskiego „Reggae-Rastafari” – białego kruka i pozycji prawdziwie kultowej…

    Marcin Babko

………………..
Bajania starego mistyka
Rastafarianizm jest dla mnie roĀLwnie odległy jak katolicyzm, judaizm, buddyzm, islam czy jakikolwiek
inny religijny ogląd świata. Bliski jest mi natomiast sarkastyczny humor, który Sławomir Gołaszewski wymienia
jako jedną z głównych przeszkód w obcowaniu z metafizyką. Lubię obce dradom gry słowne, nie jestem
bezkrytyczny wobec poczynań ostatniego cesarza Etiopii, a reggae jest tylko jednym ze składników mojej
zróżnicowanej muzycznej diety. Jeśli gdziekolwiek jednak doświadczyłem przeżyć mistycznych, to było
to przed basowym głośnikiem, z ktoĀLrego wydobywały się (około)dubowe tony. Wielbię niskie częstotliwości,
a dobry soundsystem jest moim przewodnikiem. Bratnią duszę znajduję więc w każdym, kto o drganiach
powietrza potrafi pisać w natchniony, obrazowy sposób. Niestety nie podzielam poglądów usprawiedliwiających nietolerancję rzekomym zakłamaniem wszystkich innowierców, a „poszerzenie pasma słyszalności, poszerzenie
rozumienia i ustalenie, czym jest rozumienie” traktuję zupełnie inaczej. Spisane pod koniec lat 80. kompendium
karaibskich rytmoĀLw przez długi czas było w Polsce podstawą reggae’owego know-how. Dziś jednak ten
niezbyt już aktualny słowniczek (wspominający jedynie o tak ważnych postaciach jak King Tubby) jest najmniej
interesującą częścią „Regementarza”. Pozostałe setki stron są natomiast bardzo nierówne. W pełne barwnych
opisów i fascynujących informacji, niesztampowo pomyślane rozdziały co rusz wkradają się powtórzenia,
niekonsekwencje i skrywany między słowami monopol na prawdę rodem ze „Strażnicy”. Na dołączonym
do książki audiobooku te mielizny zupełnie nie rażą. Kiedy nie są one jednak skąpane w dubowej pulsacji
i (za)powiedziane hipnotyzującym głosem, trudno czasami przez nie przebrnąć. Bo zaprawdę „reggae to muzyka
powodująca ruch i poruszenie, to rytm, wibracja i brzmienie, moc ducha i jego tchnienie, informacja o istnieniu,
jego źródle inspiracji i korzeniach”. Ale już to, że jest „prawem, zakonem (…) i smugą” do mnie nie przemawia.

    [Filip Kalinowski]
    „Aktivist”, październik 2012

Dodaj komentarz